sobota, 28 lutego 2015

Raport I

Jest kilka rzeczy, które bardzo lubię robić. Na przykład lubię śpiewać, choć mi to nie wychodzi, lubię rysować, przebierać się i lubię oglądać Anime i czytać mangę. Są to zainteresowania, które każda nastolatka może mieć. Czy blondynka, czy brunetka, czy jeszcze jakaś inna.
Jednak ja mam jedno nietypowe zainteresowanie, które nie każdy mógłby zrealizować. A mianowicie- lubię zabijać.
-Strzelaj Yukki!-zawołał do mnie przez krótkofalówkę Shikamaru z dachu jakiejś knajpy. Była jakaś pierwsza w nocy. Stałam naprzeciwko jednego z najbardziej wpływowych polityków Tokio. Ubrana w zwykłą lekką koszulkę, spódnicę i sportowe buty miałam przed sobą pięciu “bramkarzy”, którzy prawdopodobnie zaraz mnie rozniosą. No właśnie! Prawdopodobnie. Dwóch z nich przymierzało się do strzału
-Idę po Sasori'ego- krzyknęła do mnie Sakura i pobiegła po skorpiona. Dzisiaj to ona robiła za wabik i trzymając się za koniec sukienki, aby zakryć pośladki pobiegła do naszego wozu.
- Nie doczekanie- mruknęłam do siebie, a w powietrzu uniosły sie pociski, które lekko przeleciały przez czarne włosy peruki. Nadal stałam prosto, celując czarnym pistoletem w szóstkę ludzi stojących przede mną. Zaczęłam biec w ich stronę zgrabnie omijając czarne kulki wystrzeliwane w pośpiechu przez sługusów. Stanęłam przed jednym z pistoletem przyłożonym do głowy. Zanim drugi włożył pełny magazynek do pistoletu ja już zdążyłam rozwalić pierwszemu łeb i wyciągnąć katenę z pochwy. Pierwszy.
Ten drugi już miał strzelać, ale kąt widzenia mu się trochę zmienił. Mianowicie, widział jak reszta jego ciała bezwładnie opada na ziemie. Drugi.
- Ryuketsu, nie rób wszystkiego sama!- darł mi się do ucha Shikamaru. Nie słuchałam ich, bardziej skupiłam sie na trzech masywnych przeciwnikach i jednym bogatym. Reszta sługusów rzuciła się na mnie. Jeden rudy, drugi łysy a trzeci blondyn. Rudy zamachną się na moją twarz, a ja lekko kucnęłam, przyłożyłam mu broń do gardła i nacisnęłam spust. Trzeci.
Minęłam rudzielca i odwróciłam się do pozostałej dwójki. Blondyn spróbował przywalić mi z pięści. Ja natomiast ułożyłam katenę w pozycji poziomej na wysokości swojego ramienia i cofnęłam cię trochę na ukos odchodząc od napastnika i nie dając się uderzyć. Ten zaś zachwiał cię i wpadł szyją wprost na czekające na niego ostrze. Czwarty.
Za mną pojawił się łysy. W ręce miał coś na kształt maczugi czym zamachną się w celu rozbicia mi głowy. Kopnęłam go w szczękę co wyglądało jak bym robiła szpagat. Trzymając w prawej ręce pistolet przyłożyłam mu go między nogami do klatki piersiowej i wystrzeliłam. Piaty. Stanęłam prosto na kończynach i zaczęłam iść w stronę bezbronnego polityka. Schowałam pistolet do pochwy usadowionej wysoko na udzie pod spódnicą. Ubrany w biały garnitur, blond włosy człowiek stał na ugiętych nogach trzęsąc się jak galareta. Ruchem lewej ręki lekko wyrzuciłam katanę do góry, złapałam ją prawą ręką i machnęłam w prawo robiąc dwie szramy na udach polityka i strzepując wcześniejszą krew.
-Jeśli myślisz że ujdzie ci to na sucho...- wbiłam katanę w ścianę koło jego szyi, przełkną głośno ślinę- To się mylisz, zaraz zaczną mnie szukać, a wtedy ty, pożałujesz Ryuketsu Yukki!- zrobiłam poziomą krechę na ścianie tym samym skracając go o głowę. Szósty.

Za samowolkę zostałam ochrzaniona przez Itachi'ego i dodatkowo Sasori'ego który zaczną mi prawić kazanie jaka to ja jestem nie odpowiedzialna, samolubna i zadufana w sobie i że nie powinnam robić wszystkiego sama, bo mogło być ich nawet dziesięciu, a wtedy nie uszłabym tak łatwo z życiem, bo z tego co pamięta przed wygonieniem polityka z knajpy tych sługusów przy nim nie było, a ja po prostu się na niego rzuciłam.
-Skończyłeś?- odparłam beznamiętnie w stronę Sasori'ego co go nie źle rozjuszyło. Jakoś nie miałam sobie za złe że odwaliłam za niego całą robotę. Dodatkowo wyszłam z tego bez żadnego zadrapania. Jeśli on miał by się tam fatygować ( chociaż to zrobił ale zastał mnie strzepującą po raz kolejny tej nocy krew z katany) to zanim by coś zrobił z tymi żyłkami już dawno leżał by martwy. Właśnie dlatego osoby, które potrafią posługiwać się bronią palną w Akatsuki jeżdżą na tego typy misję.
-Przestań się mnie o to pytać Skoro wiesz, że nie...- zatrzymał się w pół zdania, bo mnie przy nim nie było. Zignorowałam go totalnie. Weszłam do kuchni i zastałam Kait i Shikamaru siedzących przy stole oraz Ino przygotowującą kolację. Usiadłam przy stolę i dostrzegłam, że leniwiec pospolity mi się przygląda, jednak postanowiłam to zignorować.
-Trochę to upierdliwe- zaczął- ale uważam że Sasori ma rację, przez twoją nadpobudliwość nasz początkowy plan spalił na panewce. A moja praca w tym samym poszła na marne. Trochę to kłopotliwe nie uważasz Arissa? - zamknęłam oczy, zdjęłam perukę, rozpuściłam białe włosy i głośno westchnęłam. Oparłam się łokciami o stół.
-Nie uważasz Shikamaru, że poszło znacznie szybciej. Gdyby miał przyjść jeszcze Sasori i Neji to zeszło by o wiele dłużej, bo musiała bym jeszcze myśleć o nich, co nie oznacza, że nie lubię pracy zespołowej. Grupa jest potrzebna gdy naprzeciw jest grupa. Ta cała logika jest trochę kłopotliwa, a mi się nie chce myśleć, dodatkowo chcę zaznaczyć że..- mój wyraz twarzy nie zmienił się w ogóle, Kai-chan nas olała, Ino też, a Shikamaru uważnie mi sie przypatrywał- przy twoim lenistwie takie przemówienia są dla siebie upierdliwe.- tu skończyłam i złożyłam ręce na stole.
-Czy ty zżynasz mój styl?- zapytał się burzliwie, ale nadal leniwie. Opowiedziałam krótkie “może” i razem z nim mierzyliśmy się wzrokiem od stóp do głów.
-Haaai, Haaai- do kuchni weszła nam Rise, z reklamówkami-Dzisiaj ja robie kolacje...!- popatrzyliśmy wszyscy na nią i zaczęliśmy się śmiać. Gdyby sobie wyobrazić taką Ri-chan, która przygotowuję kolacje to nie wiem czy skończyło by sie na tym że jedli byśmy samych siebie. ( pierwsza myśl )

 Ostatnio na misjach zrobiła się taka... no... najlepsze słowo opisujące Rize to- brutalna. Ale to strasznie. Mniej więcej dwie misje temu zafundowała takie tortury ofierze, że jeszcze nie skończyła bawić się nogami, a on już wyzioną ducha. Jak się nimi bawiła, lepiej nie mówić. Lubię krew, daje życie człowiekowi, dotlenia mózg i inne narządy dzięki czemu każdy może się swobodnie ruszać i robić inne rzeczy, jednak tyle czerwonej substancji ile zobaczyłam podczas misji wystarczy mi na co najmniej rok. Co oczywiście nie oznacza że nie będę zabijać. Ja po prostu robię to szybko, bezboleśnie i bez tracenia mojego jakże cennego czasu. Jeszcze dodatkowo nóż w ręce naszej kucharki. Ostatnio robiła sobie kanapkę i przy krojeniu pomidora tak się wkurwiła na
Daidare, że musiał go sobie wyciągać z prawej ręki. Sam się o to prosił, ale no bez przesady. Wiadomo że Sakura jest nadpobudliwa( podobnie do Saki), ale żeby tak podejść, dać z liścia i poprawić nożem... to tylko Rize tak potrafi.
Ino przestała się śmiać jako pierwsza, podeszła do naszej “kucharki: i wzięła zakupy, ta zaś stała jak słup soli z jej firmową miną-wyłupiaste oczy i dolna warga wygięta na wierzch. Komiczne.
-Rise, kochana ja rozumiem, że ty lubisz gotować, ale z tego co tu widzę-zajrzała do reklamówek-to prędzej ucierpią członkowie Akatsuki niż ten kurczak.- Yamanaka uśmiechnęła się słodko jak miała w zwyczaju, a Ri strzeliła focha. Ja już czasem z nimi nie mogę. Już Niku nawet z Haru się tak nie kłócą jak z Rize. A zwłaszcza jeśli chodzi o gotowanie. Jednak coś mi dzisiaj nie pasowało. A Mianowicie zachowanie Kaitlyn. Zawsze jak wracałam z misji prezentowała mi swoje nowe dzieło. Ostatnio wymyśliła dla mnie piżamę jak dla roszpunki. Chociaż nie powiem że była zła tylko trochę nie odpowiednia do tego jak chodzę po bazie. Wyobraźcie sobie taką mnie w białek sukience na cienkich ramiączkach zapinaną z przodu z nałożonym na to bolerkiem z bufiastymi rękawami. Śmiech na sali. Po prostu nie do końca trafiony krój.
Na kolację Niku z pomocą Kait zaserwowały nam kurczaka w sosie curry z warzywami i ryżem. Obżarłam się jakbym nie jadła od miesiąca, ale było warto. Team Kait i Ino w gotowaniu jest lepszy niż wspaniała kuchnia Itachi'ego. Po kolacji Niektórzy oglądali telewizję a inni- Deidara, Neji, Chouji, Sasori i Naruto grali w karty. Deidara i Naruto jak zawsze przegrali, a założyli sie o dwie butelki Sake. Biedni nieudacznicy. Później jako, że mamy bazę koło gorących źródeł poszliśmy do nich.
-Mam dość tych pijanych polityków, tego odoru nikotynowego i etylowego chyba nigdy z siebie nie zmyje- Jak zawsze po misji zaczęła narzekać Sakura.
-Ja to się w ogóle dziwie, że oni do ciebie się odzywają. Przy takim biuście zauważyć cokolwiek jest naprawdę trudno.- Ino i jej docinki-na porządku dziennym
-Ino- ty świnio, z tego co wiem ty też nie masz za bardzo czym poświecić- zaraz jedna zabije drugą
-Chce wam napomnieć, że to ja mam największe- zgasiłam je doszczętnie. Co prawda to prawda. Matka natura choć nie dla wszystkich hojna, mnie obdarzyła rozmiarem stanika, a je urodą-wszystko ma swoje plusy i minusy. Niestety.
-I właśnie dlatego jest co pomiętosić- za mną, z dupy pojawiła cię Rize i zaczęła ściskać mi piersi. Cicho jęknęłam
-Rize! Przestań do cholery!-już nie wytrzymywałam. Nienawidziłam gdy ktoś robił mi takie rzeczy z zaskoczenia, a jednak nie potrafiłam je powstrzymać
-Nie sądzisz Arissa, że to trochę dziwne- Ri położyła głowę na moim ramieniu nie zaprzestając wykonywanej czynności- zawsze wiesz że mogę cię w ten sposób zaskoczyć, a ty jednak nic nie robisz.
-Chyba się dołączymy- Nagle przede mną pojawiły się Tomoko i Kaitlyn. Świetnie, grupowe molestowanie. O niczym innym nie marzyłam. Dziewczyny zaczęły mnie gilgotać. W końcu się im wyrwałam i poszłam na drugi koniec łaźni-do Sakury i Ino.
-Koniec! nie ma więcej, ja się tak nie bawię- odwróciłam się do Niku i Saki i przerwałam im kolejne zajście mnie od tyłu- Spróbuj tylko, a jak ci przywalę to zrobisz 356 kaczek po Śródziemnym i wylądujesz na hawajach!-pogroziłam im palcem, a one w geście kapitulacji uniosły ręce do góry. Odetchnęłam głośno po czym wszystkie zaczęłyśmy się śmiać. Przez następne 30 minut gadałyśmy o babskich sprawach kompletnie zapominając o całej reszcie. Dowiedziałam się też, że Itachi zatwierdził ostatni projekt Kait i dzisiaj wieczorem idzie go odebrać.  Podobno jest świetny, ale Ao nie chce zdradzić szczegółów. Wyszłam z łaźni jako pierwsza, gdyż Kait powiedziała, że w szatni czeka na mnie prezent. Uwielbiam dostawać prezenty. Pognałam w ręczniku do swojego koszyka z rzeczami, ale nic w nim nie znalazłam. Zrobiłam nadąsana minę i zrzuciłam z ciała ręcznik. Włożyłam czarna, koronkową bieliznę i właśnie weszła do szatni reszta dziewczyn.
-I co ? Znalazłaś?- stanęła przede mną Kaitlyn zawinięta w błękitny ręcznik z wielkim uśmiechem na ustach, a ja zapięłam klamerkę od pochwy na pistolet, który był usadowiony między udem, a pośladkiem. Nie wiem dlaczego go używam. Należał do mojego ojca, a ja jednak czyje do tej czarnej śmiercionośnej maszyny nawet duży sentyment. Przypomina mi o tym jaki mam cel w życiu.
-Nie, nie znalazłam.-powiedziałam głosem wyprutym z emocji ale zauważyłam że wzrok naszej niebieskiej plamy przeskakuje ze mnie na półkę gdzie leżał mój koszyk z ubraniami. Odwróciłam się i na drewnie spoczywała niewielka paczuszka zawinięta w czerwony papier. Spojrzałam jeszcze badawczo na Kait które miała banana na ustach i zdarłam papier z pudełka. Otworzyłam tekturowy schowek i wepchnęłam twarz w jego środek. Z kartonu wyjęłam czarny pasek z doczepionymi do niego srebrnymi podłużnymi pręcikami. Ucieszyłam się, kolejna broń, która będzie bardo przydatna pod czas walki.
-Podoba się? - Kait z uśmiechem klepnęła mnie po pośladkach. Spojrzałam na nią ostrzegająco po czym założyłam nowy sprzęt na lewe udo na tej samej wysokości co poprzednia broń.
- Jeszcze jak- przyznałam jej rację i oglądałam na nodze moja nową zdobycz.
-Siemasz laski, co tam ...- do naszej szatni wszedł Deidara, a na widok mnie w samej bieliźnie z nosa pociekła mu krew- u was... he ... he ... he.- zacisnęłam pięści i spuściłam głowę. Żyłka na czole zaczęła mi pulsować, a prawa brew lekko drgać.
-Deidara – powiedziałam tak groźnym głosem że nawet Kait, która znała mnie jak własną kieszeń, drgnęła.- już nie żyjesz- szybkim ruchem wyciągnęłam nową broń- cztery gwoździe i rzuciłam w stronę Deidary. Trwało to zaledwie sekundę więc blondyn nie zdążył zareagować i został przykuty do ściany. Głośno warknęłam.
-Pomimo samowolki naszego drugiego lidera- Itachi spojrzał na mnie dojąc do wiadomości że to nie powinno się zdarzyć- misja przebiegła pomyślnie jednak teraz mamy inne sprawy na głowie a dokładnie ja mam. Mój brat każe mi przyjechać do Kyoto dlatego możecie zostać tu w Tokyo pod wodzą Arissy albo jechać do naszego oddziały w Kyoto do Pain'a, wybór należy do was i do Lidera.- skończył swoją przemowę Itachi i przekazał pałeczkę mnie. Oparłam się o podłokietnik i zaczęłam myśleć. W sali nastała cisza. Większa część Akatsuki jeszcze się uczy, co oznacza, że musimy znaleźć tam szkołę, do której będziemy uczęszczać, z drugiej zaś strony możemy opuścić kilka dni w szkole, ale nie wiem, czy to wyjdzie nam na dobre. Dodatkowo będziemy musieli w jakiś sposób zabezpieczyć aktualną bazę i jakoś przenieść się do Kyoto chociaż tę sprawę zostawię zostawię Kait i Shikamaru
-Myślę że możemy pojechać, ale pozostaję kilka rzeczy do zrobienia Deidara! Masz wystarczające ładunki wybuchowe aby zastawić pułapkę na nieproszonych gości?-przytakną- Kaitlyn, tobie pozostawię kwestię wyglądu,a tobie Shikamaru nasze dowody i informację, a ty Itachi jako że większa część Akatsuki chodzi do szkoły załatwisz nam papiery... i jeszcze jedno zasadnicze pytanie, czy wy chcecie pojechać do bazy w Kyoto?- zapytałam spokojnie i rozglądnęłam się po członkach organizacji. Każdy patrzył na mnie aż w końcu każdy przytakną.
-Itachi, ty masz załatwić te papiery- także pokiwał głową, a ja w odpowiedzi wstałam- zgromadzenie zamknięte. Rozejść się.- wszyscy wyszli a ja udałam się z Itachi'm do jego pokoju.
- O co cię brat prosił-zaczęłam rozmowę. Tachi odwrócił się do mnie, ale dalej opierał się o parapet. Myślał nad czymś i to był bardzo wyraźnie widać.
-Mój brat jest w twoim wieku, jest jednym z najlepszych policjantów w Kyoto-Lekko sie zdziwiłam że jego brat stoi po zupełnie innej stronie barykady- chce żebym mu pomógł w śledztwie w sprawie jakiegoś innego gangu zwanym “Taka”.- w końcu spojrzał na mnie.
- Masz szczęście, że nie chodzi tu o Akatsuki.-ja jak i on odzywaliśmy się beznamiętnie
- Wiesz kto to jest Uchiha Madara?- pokręciłam głową- Jak widzisz nasza rodzina jest duża. To jest nasz wuj. Ja jestem W Akatsuki, Sasuke w Policji, a Madara natomiast jest liderem Taki.- Oczy mi prawie wyszły z orbit. Każdy Uchiha stoi po przeciwnej stronie, a dwóch z nich zawarło rozejm, żeby zabić tego trzeciego.
-Czyli w takim razie, jeśli pojedziemy do Kyoto nasz układ będzie Policja vs. Akatsuki vs. Taka.
- Tak, Sasuke nie jest głupi, skapnie się, że jestem przestępcą i mnie też zabije.
- Już sie poddajesz, a nawet nie zacząłeś grać. Pamiętaj że my mamy trzech króli, a oni tylko po jednym- Itachi Uśmiechną się i podszedł do mnie kładąc mi ręce na biodrach. Żeby nie było, nie jesteśmy razem i mi się on nie podoba! ... tak jakoś to wychodzi, że się “bawimy”.
-Ostatni raz przed wyjazdem?- zapytał czule i lekko musną moje usta.
-Ostatni- złożył na moich wargach drugi dłuższy pocałunek tylko bardziej łapczywy i namiętny. Począł mnie prowadzić w tylko jemu znany cel i popchną mnie do tyłu. Ja z lekkim jęknięciem spadłam na łóżko, a on razem ze mną. Muskał delikatnie moje usta, aż w końcu zszedł niżej na szyję. Lekko odchyliłam głowę do tyłu dając mu lepsze dojście. Ściągną ze mnie bluzkę i zjechał z pocałunkami na piersi.

8 komentarzy:

  1. O akurat kolejnego dnia pojawił się rozdzialik :D Ciekawe ^^ Hahaha czekam na kolejny rozdział i pozdrawiam oraz weny życzę :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział jest świetny. Nie dawno go znalazłem i nawet mi się spodobał. Historia jest interesująca. Widać pojawiają się fajne zabawy, ciekawe do jakiego stopnia będą opisywane hehe.
    Mam pytanie, czy będą opisywane wydarzenia też z innych perspektyw naszych bochaterów np.Naruto, Itachi, Kait?
    Na pewno będę zaglądał do twojego bloga.

    Pozdrawiam i życze weny oraz czekam na next.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam nad tym i chcę robić oneshot'y z perspektywy innych bohaterów. Mam nadzieje, że coś takiego też może być.

      Usuń
  4. Rozdział świetny :* Pisz szybciej, bo zżera mnie ciekawość xd ~Kaitlyn

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No w końcu się odezwała moja kochana przyjaciółka, mam nadziej że podoba ci się moja wersja twojej Kait :3
      Szybciej pisz !!!

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń